Najkrócej rzecz ujmując: ‘Reaktywacja’ OB-IRTYSZ 2010 jest nieunikniona!
Ale po kolei…
Wizy – w tym roku szlag nas trafiał! Na samym wstępie opóźnienie wynosiło ponad miesiąc! Już wtedy sporo znajomych odradzało nam ten wyjazd. W Omsku kolejne 'przygody' i znowu prawie dwa tygodnie oczekiwania i ciągania się wokół miasta…
Nareszcie przychodzi niezmiernie oczekiwany dzień! Jest 5 września (sic!), ale decydujemy się płynąć, nigdy się nie poddajemy! Pojawia się wiele wątpliwości, pytań, obaw o pogodę…Tak naprawdę nie mamy już czasu na ewentualne naprawy, dniówki, terenowe skoki w bok itd.
Startujemy pod hotelem ‘Irtysz’, bo do rzeki jest dosłownie trzydzieści metrów i, co najważniejsze, brzeg jest utwardzony i nie ma podwodnych niespodzianek.
Mamy nadzieję, że uda nam się przepłynąć chociaż 1/3 trasy, chociaż tysiąc kilometrów…
Po starcie przepływamy pod mostem им. 60-летия ВЛКСМ, czyli возьми лопату, копай себе могилу ;) i… i jest pięknie! Na wodzie jak w domu, momentalnie zapominamy o ‘tamożni’ i innych im podobnych…
Jak mawiają na Wschodzie, нет худа без добра... Po czterech dniach wycieczki poznajemy ekipę miejscowych turystów i się przyłączamy! Spędzamy razem sześć dni, sześć najwspanialszych dni jakie do tej pory przeżyliśmy w Rosji! Oczywiście w tym czasie nasz pontonik jest holowany, albo nie płyniemy wcale, spędzając czas w bani, tudzież na polowaniu ;). Nasze wyjazdy nie są nastawione na wynik sportowy, ale na zdobycie wiedzy i poznanie Rosji najlepiej jak się da, na ile nam sama pozwoli. W tym roku się udało! Od strony skrajnie negatywnej do skrajnie pozytywnej (stąd tytuł naszego bloga)!
Po rozstaniu z naszymi nowymi przyjaciółmi płyniemy jeszcze tydzień. Pogoda też nie dopisuje i musimy trochę czasu spędzić na brzegu w oczekiwaniu na uspokojenie się fali…
Do Tobolska dopływamy przy porywistym wietrze, padającym deszczu i temperaturze powietrza nie przekraczającej plus czterech stopni… Ogarnia nas i ogromna radość i ogromny smutek...
Trochę statystyki:
Zaczynamy w Omsku na 1810 kilometrze - wszystkie dane wg oznaczeń toru wodnego, chyba, że zaznaczono inaczej.
Płyniemy w sumie 17 dni (start – 5.09, stop – 21.09) przepływając w tym czasie 1150 kilometrów (1175 km wg GPS-a).
Na naszym silniku płyniemy 885 kilometrów, z przyjaciółmi – 290.
Średnia odległość dzienna – 70 km (tylko samodzielny spływ).
Średnia prędkość ruchu – 11 km/h (tylko samodzielny spływ).
Średnie obciążenie pontonu – 370 kg (z silnikiem).
Średnie zużycie paliwa – 14 l/100km.
Awarii silnika – brak.
Awarii pontonu – brak.
Bardzo duży wpływ na całość miała pogoda. W pierwszych dniach pobytu na rzece mijaliśmy statki zbierające z wody pływające przystanki ‘obsługujące’ wsie położone między Omskiem, a Tobolskiem. Dla nas to mogło oznaczać tylko jedno, nie bez przyczyny przecież kończy się sezon żeglugi pasażerskiej...
Podróż powrotna była stosunkowo przyjemna, ale już w Moskwie okazało się, że bez dodatkowych odwiedzin stolicy Rosji się nie obędzie… Na dzień dzisiejszy wszystkie bagaże są już w Polsce i czekają na przygotowanie do zimy…
Opowiadania, szczegółowe relacje, wskazówki i rekomendacje dla potencjalnych naśladowców i osób już ‘spływających’, wraz z przykładami niedługo na stronie!
Kamil Otocki, Joanna Otocka, Warszawa, 12.10.2009 r.